Dowcipy o Jasiu, strona 6.
Jasio ucina sobie drzemkę na ławce przed ratuszem. Podchodzi do niego policjant i pyta:
-Przepraszam, czy to jest hotel?
-A czy ja wyglądam na pracownika informacji turystycznej?
Mama pyta Jasia:
-Jasiu dlaczego nie bawisz się już z Kaziem?
-Mamo, a czy ty byś chciała się kolegować z kimś kto pali, pije przeklina?
-Nie Jasiu.
-No widzisz, Kaziu też nie chce.
Wpada Jasiu do autobusu i potrąca staruszkę. Staruszka mówi do Jasia:
-No powiedz to magiczne słowo.
Jasiu myśli, myśli, nagle:
-Abrakadabra...
Nauczuciel do Jasia:
- Napisz 100 razy w zeszycie: nie będe mówił do nauczyciela na TY".
Na drugi dzień Jasiu przychodzi z zeszytem do nauczyciela, a nauczyciel na to:
- Przecież kazałem napisać ci to tylko 100 razy, a tu jest 200. Dlaczego?
- Bo cię lubię stary!
Zakonnica na lekcj religii:
- Co jest: rude ma kitkę i je orzeszki?
Jasio podnosi rękę i mówi:
- Na 99% to jest wiewiórka, ale siostrę znając, to może być Jezus!
Jasiu czyta książkę i pluje na rękę, a potem smaruje nią głowę. Pani pyta Jasia:
- Czemu tak robisz?
- Bo mama jak jest z tatą pod kołdrą to mu mówi, żeby napluł na ręke, a potem posmarował główkę, to będzie lepiej wchodziło.